Zapisz się!
Zapisz się!
Udało się!
Podaj e-mail!

Blog

Tu dowiesz się, jak zrobić stronę internetową.

Chcesz być na bieżąco?

Kilka dni temu Google wypuściło aktualizację wytycznych dotyczących oceny jakości stron (Search Quality Rater Guidelines). Wprowadza ona kilka istotnych zmian, które niebawem mogą wpłynąć na pozycję w wynikach wyszukiwania. Jednak – podobnie jak w przypadku poprzednich wytycznych – większość nowych zmian jest testowana, ewaluowana i niekoniecznie muszą wejść w życie.

Nie zmienia to faktu, że Google konsekwentnie wprowadza wiele zmian i należy się spodziewać, że najważniejsze z nich (dotyczące jakości strony i treści) niebawem zaczną obowiązywać.

Nowe wytyczne przynoszą aktualizacje niektórych zasad (na przykład walka z fake news i nienawiścią w internecie), jednak pojawia się kilka nowych rzeczy (na przykład jasne określenie celu strony czy kwestie autorytetu strony/autora treści).

Opiszę najważniejsze z nowych wytycznych Google, które zmienią (albo: mogą zmienić) układ w wynikach wyszukiwania.

Sam dokument Google ma ponad 160 stron i jest po angielsku. Jego pełną wersję znajdziesz tutaj. Pisząc ten tekst oparłem się częściowo o opracowanie Jennifer Slegg, opublikowane na stronie The SEM Post oraz notki z Search Engine Roundtable.

Aktualizacja (4.08.2018): Zamieszanie w wynikach wyszukiwania, które zaczęło się po czwartkowej aktualizacji algorytmu, wiąże się najprawdopodobniej z wprowadzeniem w życie części nowych wytycznych Search Quality Rater Guidelines, zwłaszcza w stosunku do stron z grupy YMYL. 

 

Mały spis treści tekstu:

  1. Czym są wytyczne Google dotyczące oceny jakości stron?

  2. Jasno określony cel strony

  3. Współczynnik EAT, czyli autorytet, reputacja i jakość

  4. Podmiot / osoba odpowiedzialna za stronę i treści

  5. Ogólna jakość strony (EAT i YMYL)

  6. Podsumowanie

 

Czym są wytyczne Google dotyczące oceny jakości stron?

Google deklaruje, że te wytyczne sygnalizują osobom odpowiedzialnym za działania SEO kierunki, w których zmierza algorytm. Dodatkowo – niezmiennie od lat – firma, że te wytyczne mają pomóc dostosować strony do zmian w działaniu wyszukiwarki, a dodatkowo zachęcają do tworzenia jeszcze lepszych treści.

Wszystko ku wygodzie użytkowników, którzy – dzięki zmianom algorytmu i dostosowaniu stron do nowych wytycznych – znajdą w wynikach wyszukiwania jeszcze więcej wartościowych treści. Na wyższych pozycjach.

Taka uwaga: chociaż możesz mieć wrażenie, że cały czas piszę o tym samym, to mogę Cię pocieszyć – tych kilka najważniejszych zmian dotyczy w praktyce jakości stron. Więc w tym tekście nadużyję słowa „jakość”. Mam nadzieję, że mi wybaczysz. Miły ze mnie chłopak w końcu.

 

Jasno określony cel strony

Chociaż to zagadnienie już przewijało się wcześniej, nowe wytyczne kładą bardzo duży nacisk na cel strony i na to, co daje ona użytkownikom.

Jasne określenie potrzeby, którą realizuje strona, może stać się ważniejsze niż do tej pory.

A tych potrzeb (oraz korzyści z korzystania ze strony) jest sporo. To może być nowa wiedza, rozwiązanie problemu lub po prostu – śmiech (i miejsce na koty w internecie; paragraf 2.4.1). Bo i na takie kategorie jest miejsce w nowych wytycznych Google.

Jasne opisanie tematu strony i konsekwentna jego realizacja może pomóc w uzyskaniu wysokiej oceny jakości od Google.

Warto wspomnieć, że temat celu strony przewija się w całym dokumencie. Umieszczenie go na początku zachęca do przemyślenia swojej strony i jej celu w świetle kolejnych rekomendacji. Chociaż brzmi to trochę jak Paulo Coelho, to ma to naprawdę dużo sensu.

To początkowe zastanowienie się nad celem strony może pomóc w ustosunkowaniu się do kolejnych sugestii. Oraz pomóc podjąć decyzję o modernizacji lub przyszłości strony. Widać to dobrze w paragrafie, który dotyczy kopiowania treści.

Google podkreśla, że strony skupione wyłącznie na publikowaniu skopiowanych treści mogą spaść w wynikach wyszukiwania, między innymi w wyniku obniżenia rankingu jakości. Nawet jeśli na stronie podane jest źródło.

W wytycznych pojawia się następujący fragment: The Lowest rating is appropriate if all or almost all of the MC on the page is copied with little or no time, effort, expertise, manual curation, or added value for users. Such pages should be rated Lowest, even if the page assigns credit for the content to another source. (paragraf 7.2.4; w wolnym tłumaczeniu: Najniższa ocena jakości należy się niemal każdej stronie, na której wszystkie lub prawie wszystkie treści są kopiowane bezmyślnie, bez wkładu pracy, opracowania czy też nie dają użytkownikom żadnej wartości. Takie strony powinny otrzymać niską ocenę jakości, nawet jeśli podawane jest źródło oryginalnego tekstu).

Jak widzisz, jeśli skopiowane treści zawarte na stronie nie realizują celu strony lub stanowią większość tego, co użytkownik znajdzie, pozycja strony w wynikach wyszukiwania może spaść. Co nie zmienia faktu, że krytyczne opracowanie jakiegoś tematu, w oparciu o konkretny tekst, takim kopiowaniem nie będzie.

Zwłaszcza jeśli temat analizy oraz sam temat analizowanego tekstu będą powiązane z celem strony, na której został opublikowany.

A to tylko jeden z przykładów wagi, jaką nowe wytyczne przykładają do określenia tematu strony i tworzenia/dobierania treści pod tym kątem.

 

Współczynnik EAT, czyli autorytet, reputacja i jakość

Można powiedzieć że EAT, czyli Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness, to nowa wykładania jakości strony (jak wspomina Jennifer Slegg – EAT zastępuje pojęcie „jakość”). Jednak zamiast mówić o „wysokim EAT” dalej będę pisał o jakości, bo… to brzmi naturalniej.

Ta zmiana wiąże się z wyjściem poza proste określanie „tak, ta strona jest OK”. To bardzo ważne, zwłaszcza w przypadku stron, które oferują (lub deklarują, że oferują) wiedzę w bardzo konkretnej dziedzinie, ale jej w praktyce nie dostarczają. Innymi słowy – walka z fake news na całego.

Co ciekawe (ten temat wspomnę przy YMYL) – duży nacisk na EAT ma być kładziony w przypadku stron poruszających tematy: medycyny, nauki, dziennikarstwa, prawa i finansów. W tych dziedzinach wypowiadać się powinni specjaliści lub organizacje zrzeszające specjalistów z danych dziedzin. Czyli teksty naukowe powinny być tworzone przez naukowców z danej dziedziny, a artykuły dotyczące medycyny – przez lekarzy.

Jednak co do tekstów poradnikowych (konkretne dziedziny) czy stron hobbystycznych – jedynie zaleca się, żeby tworzyli je ludzie mający doświadczenie, które pozwala im na stworzenie wartościowych treści.

Ważne jest jednak rozdzielenie dzielenia się własnym doświadczeniem od udzielania porad wymagających konkretnej wiedzy. W dokumencie podany jest przykład rodzin dzielących się swoim doświadczeniem współprzeżywania choroby z bliskimi (paragraf 3.2). W tym przypadku nie jest to porada medyczna, ale sama wartość takiej treści może zostać uznana przez algorytm za bardzo wysoką. Za to strony promujące leczenie raka marchewką dostaną najniższą możliwą notę (paragraf 7.5).

Innymi słowy: strony, na których znajdują się wysokiej jakości treści, stworzone przez osoby, które legitymują się wiedzą/doświadczeniem/autorytetem w danej dziedzinie, otrzymają od Google wysoką ocenę jakości (high EAT).

Merytokracja? Niekoniecznie. Takie ocenianie stron i przepychanie ich wyżej w wynikach wyszukiwania pomoże ukrócić modny kilkanaście miesięcy temu fenomen fake news czy obniżać pozycję stron, które tworzą treści o niskiej wiarygodności, stworzone przez osoby nie mające pojęcia na dany temat i/lub wypowiadające się na tematy, na które nie powinny się wypowiadać (na przykład analizy dokumentów medycznych i porady udzielane przez osobę zajmującą się czymś zupełnie innym).

Dodatkowo Google deklaruje walkę z clickbaitowymi tytułami oraz treściami, które nie realizują obietnicy zawartej na stronie. I co jeszcze ciekawsze – teksty odpowiadające na konkretne pytania wyczerpująco nie muszą być bardzo rozbudowane. Innymi słowy – jeśli ten algorytm faktycznie wejdzie w życie, tworzenie długich tekstów skupionych na konkretnych słowach kluczowych może odejść w niepamięć (chociaż analiza backlinko.io pokazuje, że jest inaczej). Jednak nie sądzę, żeby rozbudowane i wyczerpujące treści odeszły w niepamięć i spadły w wynikach wyszukiwania.

Co też prowadzi do ciekawej konkluzji: jeśli ta wytyczna stanie się stałym elementem algorytmu, to możemy mieć małą rewolucję na polu content marketingu idącego w kierunku SEO ;).

Bo współczynnik EAT prowadzi z kolei do kolejnej istotnej rzeczy – autorytetu twórcy treści.

 

Podmiot/osoba odpowiedzialna za stronę i treści

Ta kwestia – wspomniana przy EAT – jest kolejną, całkiem sporą rewolucją. Według nowych wytycznych Google będzie kładło duży nacisk na to, czy wiadomo kto stoi za stroną lub tekstem.

Każda strona powinna mieć zadeklarowanego właściciela – osobę lub organizację. Jednym z elementów oceny strony będzie jej reputacja (o tym za chwilę). Google określa to jako Research on the Reputation of the Website or Creator of the Main Content (paragraf 2.6.1; w wolnym tłumaczeniu: badanie reputacji strony lub głównych treści na stronie). Co ciekawe, to badanie reputacji będzie odbywało się również w oparciu o krążące w internecie opinie o stronie/produkcie/miejscu/firmie.

Autorytet właścicieli/twórców wpływa na samą stronę. Czyli na przykład osoby odpowiedzialne nią (albo firmę, która ma stronę) swoim autorytetem mogą podbudować pozycję strony w rankingach jakości. Co najciekawsze – na ten autorytet wpływają najmocniej treści publikowane przez inne podmioty/osoby.

Dodatkowo w wytycznych pojawia się rozdzielenie na reputację strony i reputację autora. Oznacza to, że jeśli na stronie o dobrej reputacji publikuje autor o niskiej reputacji, może to spowodować obniżenie oceny strony. Podobnie jest w drugą stronę: jeśli na stronie o umiarkowanej reputacji swój tekst opublikuje autor o doskonałej reputacji, ocena strony może wzrosnąć. Tak w dużym skrócie.

Ta zmiana ma w dużej mierze ukrócić praktyki stosowane przez niektóre serwisy newsowe, które zapraszają autorów o niezbyt dobrej opinii lub kontrowersyjnych, żeby napędzić sobie ruch.

Jednak to dotyczy też innych stron. Podanie autora treści pozwoli algorytmom na połączenie ich z konkretną osobą. Dzięki temu do góry SERP-ów powędrują najlepsze rzeczy, tworzone przez najlepszych autorów i odfiltrowanie od tych, które zostały stworzone przez twórców o niezbyt dobrej reputacji.

Informacje o reputacji będą dotyczyć zarówno firm/organizacji (na przykład gdy firmy wymieniają się artykułami), jak również w przypadku publikacji konkretnego twórcy. Zalecenie w paragrafie 2.5.3 mówi, że warto pozostawić kontakty do konkretnych osób odpowiedzialnych za stronę/produkt oraz że otwartość na kontakt z użytkownikami staje się również jedną ze składowych oceny jakości.

Co ciekawe – w przypadku stron, których autorzy wolą zachować anonimowość i występują pod pseudonimami, Google będzie ich identyfikować po pseudonimie. Anonimowość twórcy jest dopuszczalna wtedy, gdy są dobre powody do zachowania anonimowości (par. 6.6).

 

Ogólna jakość strony (EAT i YMYL)

W paragrafie 3.1. Google deklaruje, że najważniejsze składowe oceny jakości strony to:

  • jasno określony cel strony;

  • EAT (Expertise, Authoritativeness, Trustworthiness – wiedza, autorytet, wiarygodność) – jako wskaźnik autorytetu strony;

  • jakość i ilość treści;

  • informacja kto stoi za konkretną stroną oraz kim są twórcy treści na niej;

  • reputacja strony oraz – co bardzo ważne i nowe – reputacja twórcy treści.

Więc skoro mówimy o jakości strony, to w praktyce składają się na nią wszystkie wymienione w tym tekście rzeczy. I bardzo dużo innych, które znajdziecie w wytycznych. Google będzie teraz oceniać strony w pięciostopniowej skali (Lowest, Low, Medium, High, and Highest), z czterema „półstopniami” (Lowest+, Low+, Medium+ i High+).

Żeby uzyskać wysoką ocenę (High) strona musi jasno komunikować i realizować cel oraz realnie pomagać użytkownikom, którzy mogą zyskać dzięki korzystaniu z niej. Żeby uzyskać wyższą ocenę (Highest) trzeba się bardzo wyróżniać jakością.

W rekomendacjach rozwinięto każdy ze stopni skali, jego cechy i tak dalej. Jest tego całkiem dużo, więc jeśli chcesz się dowiedzieć na ten temat więcej, to odsyłam do tekstu.

Najciekawsze jest jednak wyliczenie rzeczy, za które Google może obniżyć ocenę jakości strony. Są to między innymi:

  • (nachalne) reklamy;

  • kiepska jakość strony i jej słaby UX (strona nieprzyjazna użytkownikowi);

  • słabe określenie misji strony;

  • niska jakość treści;

  • utrudniony dostęp do treści;

  • trudne do zamknięcia pop-upy, które przeszkadzają w kontakcie z treścią strony;

  • owijanie w bawełnę;

  • mało treści na stronie;

  • brak określenia osoby/podmiotu stojącego za stroną;

  • spamowanie, zawirusowanie, clickbaity.

Innymi słowy: strony, które nie mają nic wspólnego z tą listą mogą liczyć na całkiem dobrą ocenę jakości.

Poza wspomnianym EAT, Google wspomina w dokumencie, że będzie przykładało jeszcze większą wagę do bezpieczeństwa stron, które pasują do kategorii Your Money, Your Life (YMYL). Są to strony, które dotyczą zdrowia i pieniędzy (w dużym skrócie).

W paragrafie 2.3 Google wylicza, że są to strony: na których coś się kupuje, znajdują się informacje o medycynie, prawie, finansach, polityce oraz informacyjne. Do tej kategorii są też zaliczane strony, których treść może być uznana za podchodzącą pod YMYL. To dosyć płynne, ale da się to wyczuć.

Dużą nowością jest wprowadzenie wymogu zapewnienia bezpieczeństwa na tych stronach. Zgadza się to z forsowanym przez Google postulatem HTTPS everywhere, a przy okazji obliguje właścicieli stron do zadbania o bezpieczeństwo korzystania ze strony. Przy czym to bezpieczeństwo – patrząc po pozostałych zmianach, zwłaszcza rozwinięciu EAT – oznacza również jakość treści i zapewnienie braku negatywnych konsekwencji korzystania z samej strony.

Brzmi to trochę enigmatycznie, ale sprowadza się do prostej sprawy: idąc za poradą na wysoko ocenianej stronie nie powinienem zrobić nic głupiego ani nie stracić oszczędności życia. Albo podać numeru karty kredytowej niegodnym zaufania osobom.

 

Podsumowanie

Jak widzisz, te zmiany krążą cały czas wokół magicznego słowa: jakość. Wytyczne Google pokazują, że ważna staje się zarówno konwekwencja przy tworzeniu stron, jasne komunikowanie misji, jak również oferowanie użytkownikom czegoś wartościowego.

Jennifer Slegg zauważa, że to tylko wytyczne, które będą sprawdzane i ewaluowane przez Google. Więc nie wiadomo, czy wejdą w życie. Jednak nawet jeśli nie wszystkie z nich wejdą, to jednak te cztery najważniejsze rekomendacje mogą posłużyć zmianie internetu w nieco lepsze i bardziej wartościowe miejsce.

Chcesz jeszcze bardziej zgłębić ten temat? Pełna treść dokumentu Google jest tutaj. Jest w niej bardzo dużo ciekawych przykładów, które pomogą zrozumieć nowe zmiany zarówno osobom nieznającym się dobrze na pozycjonowaniu, jak również tym, którzy na SEO zjedli zęby. Smacznego :).

Dołącz do 100 tysięcy ludzi, którzy tworzą strony za darmo i  bez kodowania

Kreator stron internetowych WebWave umożliwia tworzenie storn www z pełną swobodą. Strony internetowe możesz tworzyć zaczynając od czystej karty lub wykorzystując szablony.

STWÓRZ SWOJĄ STRONĘ ZA DARMO 

 

Koniecznie przeczytaj podobne artykuły:

Autor: Bartek Raducha. Prowadził i konsultował projekty stron internetowych w sektorze kultury. Pracując w agencji reklamowej prowadził i współprowadził projekty stron dla klientów (m.in. Beko, Bonduelle Food Service czy Froneri Polska). W WebWave - człowiek od marketingu i nie tylko. 

nowe wytyczne google Search Quality Rater Guidelines
02 sierpnia 2018

Blog

Darmowe szkolenie z tworzenia stron internetowych 

WYPRÓBUJ ZA DARMO

Wypróbuj nasz kreator stron internetowych i uzyskaj dostęp do darmowego szkolenia. Po rejestracji wyślemy Ci e-maila z linkiem do zapisu na szkolenie on-line. Na godzinnym szkoleniu dowiesz się jak samodzielnie stworzyć swoją stronę internetową!

Search Quality Rater Guidelines – nowe wytyczne Google dotyczące jakości stron

 

Kreator stron www WebWave umożliwia tworzenie stron www z pełną swobodą. Strony internetowe możesz tworzyć zaczynając od czystej karty lub wykorzystując szablony www. Strona internetowa za darmo? To łatwe - zacznij już teraz.

Panel webmastera

KONTAKT

contact@webwavecms.com
tel. +48 731 395 898

KREATOR

OFERTA

DLA KLIENTÓW

WEBWAVE

MATERIAŁY

Ta strona została stworzona w całości przy użyciu naszego kreatora stron www WebWave. Na tej stronie wykorzystujemy ciasteczka. Dowiedz się więcej.

PL

EN

POZNAJ NAS BLIŻEJ W SIECI

Zacznij Teraz

RO

Porozmawiaj z nami na czacie.

ZACZNIJ TERAZ

PANEL WEBMASTERA

Logowanie